📱Zgoda zabiegowa na tablecie: Nowoczesny standard czy prawna iluzja?

Zgoda pacjenta na tablecie – nowoczesny standard czy ryzyko prawne dla placówki?

Tablet na recepcji, cyfrowy formularz, podpis pacjenta rysikiem i dokument automatycznie trafiający do systemu medycznego.

Szybko, wygodnie i bez kolejnych segregatorów.

Coraz więcej placówek medycznych digitalizuje w ten sposób dokumentację. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy przy wdrażaniu technologii nikt nie zadaje podstawowego pytania:

czy sposób, w jaki pacjent wyraża zgodę, spełnia wymagania prawne dla konkretnego świadczenia?

Bo samo wyświetlenie formularza na tablecie i narysowanie podpisu na ekranie nie oznacza automatycznie, że uzyskaliśmy zgodę w takiej samej formie jak podpis na papierowym dokumencie.


Zgoda pacjenta to nie formularz

Najpierw trzeba uporządkować jedną fundamentalną kwestię.

Zgoda pacjenta nie jest podpisem pod kartką.

Jest świadomą decyzją pacjenta dotyczącą określonego świadczenia zdrowotnego, podjętą po otrzymaniu odpowiednich informacji.

Rzecznik Praw Pacjenta podkreśla, że skuteczna świadoma zgoda wymaga uprzedniego przekazania pacjentowi rzetelnych i zrozumiałych informacji m.in. o rozpoznaniu, proponowanych i możliwych metodach diagnostycznych lub leczniczych, ich przewidywalnych następstwach, wynikach leczenia oraz rokowaniu.

Dlatego nawet idealnie podpisany formularz nie zastąpi prawidłowo przeprowadzonego procesu informowania pacjenta.

Podpis dokumentuje zgodę. Nie tworzy jej automatycznie.


Czy każda zgoda musi być pisemna?

Nie.

W przypadku zwykłych badań i świadczeń zdrowotnych zgoda może być co do zasady wyrażona ustnie albo poprzez zachowanie pacjenta, które w sposób niebudzący wątpliwości wskazuje na wolę poddania się proponowanej czynności. Wynika to z art. 17 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Sytuacja zmienia się jednak przy świadczeniach o wyższym poziomie ryzyka.


Kiedy przepisy wymagają zgody pisemnej?

Ustawa o prawach pacjenta przewiduje formę pisemną w przypadku:

zabiegu operacyjnego albo zastosowania metody leczenia lub diagnostyki stwarzającej podwyższone ryzyko dla pacjenta.

Taką samą zasadę w odniesieniu do działań lekarza zawiera art. 34 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

To bardzo ważne, ponieważ czasami w placówkach funkcjonuje uproszczenie:

„Jeżeli dochodzi do przerwania ciągłości tkanek, zawsze musi być papierowa zgoda”.

Przepisy nie posługują się jednak takim kryterium.

Decydujące znaczenie ma charakter procedury – przede wszystkim to, czy jest to zabieg operacyjny lub metoda diagnostyczna albo lecznicza stwarzająca podwyższone ryzyko dla pacjenta.

Dlatego sposób pozyskiwania zgód powinien być ustalany w odniesieniu do konkretnych procedur wykonywanych w placówce, a nie na podstawie jednej uniwersalnej zasady dla wszystkich zabiegów.


A więc czy pacjent może podpisać zgodę na tablecie?

Odpowiedź brzmi:

to zależy od technologii oraz od formy wymaganej dla konkretnej zgody.

I właśnie tutaj pojawia się największe nieporozumienie.

Na rynku funkcjonują bardzo różne rozwiązania określane wspólnym hasłem „podpis na tablecie”.

Może to być zwykły ekran, na którym pacjent palcem rysuje swój podpis, ale może to być również specjalistyczny system rejestrujący cechy biometryczne podpisu i zabezpieczający integralność dokumentu.

To nie są prawnie i dowodowo identyczne rozwiązania.


Zwykły podpis narysowany na ekranie to nie kwalifikowany podpis elektroniczny

Kodeks cywilny stanowi, że do zachowania formy pisemnej wystarcza własnoręczny podpis na dokumencie.

Jednocześnie przewiduje formę elektroniczną, która jest równoważna formie pisemnej, jeżeli oświadczenie zostało opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym.

Dlatego zwykłego podpisu narysowanego palcem czy rysikiem w aplikacji nie należy automatycznie utożsamiać z kwalifikowanym podpisem elektronicznym.

Sam fakt, że dokument jest elektroniczny, nie oznacza jeszcze, że zachowano elektroniczną formę równoważną formie pisemnej.


A co z podpisem biometrycznym?

Tutaj sytuacja jest bardziej złożona.

Niektóre profesjonalne systemy potrafią zapisywać nie tylko obraz podpisu, ale także jego cechy dynamiczne, takie jak tempo prowadzenia rysika, nacisk czy sposób wykonywania poszczególnych ruchów.

Może to zdecydowanie zwiększać wartość dowodową dokumentu i możliwość późniejszej weryfikacji autora podpisu.

Nie oznacza jednak, że każdą technologię sprzedawaną jako „podpis biometryczny” należy bez dodatkowej analizy uznać za równoważną kwalifikowanemu podpisowi elektronicznemu albo bezspornie spełniającą wymóg formy pisemnej.

Status takich rozwiązań jest prawnie bardziej złożony, dlatego przy procedurach, dla których ustawa wymaga szczególnej formy zgody, placówka powinna dokładnie zweryfikować technologię, a nie opierać się wyłącznie na deklaracji dostawcy: „u nas pacjent podpisuje się na tablecie, więc wszystko jest zgodne”.


Prawo przewiduje również cyfrowe rozwiązania

Co ważne, ustawa o prawach pacjenta wprost przewiduje możliwość cyfrowego wyrażenia zgody na zabieg operacyjny albo metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko.

Jeżeli zgoda jest wyrażana za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta albo przy użyciu podpisu osobistego, ustawodawca przewidział formę dokumentową.

To pokazuje, że problemem nie jest sama cyfryzacja.

Problemem jest wdrożenie cyfryzacji bez sprawdzenia, jaki mechanizm prawny i techniczny rzeczywiście stoi za konkretnym sposobem podpisywania dokumentów.


Dlaczego warto myśleć o tym także dowodowo?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której kilka lat po zabiegu pacjent kwestionuje udzielenie zgody.

Placówka przedstawia plik PDF z graficznym obrazem podpisu.

Wtedy pojawiają się pytania:

kto złożył podpis, kiedy został złożony, jaka treść dokumentu była w tym momencie wyświetlana, czy po podpisaniu dokument został zmieniony, czy można wykazać integralność pliku i czy system posiada wiarygodny ślad zdarzenia.

Dlatego dobry system zgód elektronicznych powinien być oceniany nie tylko pod kątem tego, jak wygląda dla pacjenta, ale także tego, co placówka będzie w stanie wykazać po kilku latach.


Najważniejszy jest nie podpis, lecz cały proces

W sporach dotyczących zgody pacjenta samo przedstawienie formularza może nie wystarczyć.

Placówka powinna być w stanie wykazać również, że pacjent został właściwie poinformowany i miał możliwość podjęcia świadomej decyzji. Rzecznik Praw Pacjenta podkreśla, że rzetelna informacja jest warunkiem świadomej zgody.

Dlatego dobry proces powinien odpowiadać nie tylko na pytanie:

„Czy mamy podpis?”

ale również:

„Czy możemy wykazać, na co dokładnie pacjent wyraził zgodę i jakie informacje otrzymał przed jej udzieleniem?”

To ogromna różnica.


Papier czy tablet? Nie trzeba wybierać jednej metody dla całej placówki

Nie jestem zwolenniczką zasady:

„wszystko papierowo, bo tak jest najbezpieczniej”.

Tak samo jak nie rekomendowałabym podejścia:

„wszystko wrzucamy na tablet, bo przecież mamy elektroniczną dokumentację”.

Dużo lepszym rozwiązaniem jest świadomie zaprojektowany model zgód.

Placówka może korzystać z cyfrowych formularzy przy dokumentach, dla których jest to prawidłowe i organizacyjnie korzystne, a jednocześnie zastosować mocniejszy mechanizm podpisu tam, gdzie forma zgody i poziom ryzyka tego wymagają.

Technologia ma usprawniać proces, ale nie powinna powodować utraty bezpieczeństwa prawnego.


Co sprawdzić przed wdrożeniem zgód na tablecie?

Przed zakupem systemu albo rezygnacją z papierowych formularzy warto przeprowadzić krótki audyt i ustalić:

Dopiero wtedy można odpowiedzialnie powiedzieć, że placówka ma cyfrowy proces zgód, a nie jedynie tablet na recepcji.


Podsumowanie

Zgoda pacjenta na tablecie nie jest ani z definicji nieważna, ani automatycznie równoważna podpisanej papierowej zgodzie.

Kluczowe są trzy rzeczy:

rodzaj świadczenia → wymagana forma zgody → technologia zastosowana do jej utrwalenia.

Przy zabiegach operacyjnych oraz metodach leczenia lub diagnostyki stwarzających podwyższone ryzyko przepisy wymagają formy pisemnej, z przewidzianymi ustawowo rozwiązaniami cyfrowymi.

Dlatego przed rezygnacją z papieru nie wystarczy zapytać dostawcy systemu:

„Czy pacjent może się tutaj podpisać?”

Znacznie ważniejsze pytanie brzmi:

„Jaką formę prawną ma ten podpis i co będziemy w stanie udowodnić, jeśli za kilka lat pacjent go zakwestionuje?”


Chcesz uporządkować zgody i dokumentację zabiegową w swojej placówce?

Podczas audytu sprawdzam nie tylko, czy formularze istnieją, ale również czy odpowiadają wykonywanym świadczeniom, właściwie dokumentują proces udzielania informacji i są spójne z rzeczywistym sposobem pracy personelu.

Analizuję procedury, obieg dokumentacji i sposób organizacji pracy, tak aby rozwiązania wdrożone w placówce były nie tylko nowoczesne, ale przede wszystkim praktyczne i bezpieczne.

Dokumenty dla Gabinetu – wsparcie operacyjne podmiotów leczniczych
📞 +48 519 596 318
📧 kontakt@dokumentydlagabinetu.pl

ikonka strzałki w górę